„Vaidilutė” Wincentego Sleńdzińskiego powstała w Dreźnie w 1873 roku. Przez ponad 150 lat obraz pozostawał w rękach prywatnych poza Litwą. W 2025 roku, po niespodziewanym kontakcie, kilku miesiącach niepewności i podróży do Polski, udało nam się go kupić i sprowadzić na Litwę.

Sleńdziński urodził się w 1838 roku i należał do jednej z najważniejszych rodzin artystycznych związanych z dziewiętnastowiecznym Wilnem. Początkowo uczył się u swojego ojca Aleksandra Sleńdzińskiego oraz u Kanutego Rusieckiego, a następnie kontynuował edukację artystyczną w Moskwie. Jego życie i karierę głęboko naznaczyły wydarzenia związane z powstaniem styczniowym. Z powodu kontaktów z jego uczestnikami został zesłany i przez wiele lat przebywał z dala od Litwy.

Po niemal ośmiu latach spędzonych w Kniahininie i Charkowie otrzymał czasowe pozwolenie na wyjazd. Od 1872 roku przebywał w Krakowie i Dreźnie, zanim w 1875 roku ponownie zmuszono go do powrotu na zesłanie. „Vaidilutė” powstała właśnie w tym krótkim okresie drezdeńskim.

Obraz jest silnie związany z dziewiętnastowieczną romantyczną fascynacją przedchrześcijańską przeszłością Litwy. Sleńdziński przedstawia młodą pogańską kapłankę trzymającą świecącą lampę, otoczoną cichym, nieco tajemniczym pejzażem. Bałtyckie ornamenty, rośliny zebrane na jej kolanach i odległy krajobraz odsyłają do wyobrażonego świata dawnej Litwy.

Temat nabiera dodatkowego znaczenia, gdy spojrzy się na niego w kontekście życia samego artysty. Sleńdziński malował ten obraz z dala od domu i trudno nie dostrzec w nim śladu wygnania, pamięci i tęsknoty.

Szczególnie interesujące jest to, że znaczną część wczesnej historii „Vaidilutė” można dziś odtworzyć. W 1873 roku obraz został kupiony bezpośrednio w pracowni Sleńdzińskiego przez hrabiego Mieczysława Kwileckiego i jego żonę Marię. Później wisiał w ich majątku w Grodźcu. Związek z rodziną Kwileckich potwierdza również inskrypcja zachowana na odwrocie dzieła.

Po II wojnie światowej obraz przeszedł w ręce duchownych. Około 1972 lub 1973 roku nabył go ksiądz Wojciech Krzywański, który przechowywał go przez ponad pięćdziesiąt lat.

W tym czasie obraz nie został całkowicie zapomniany. Ludomir Sleńdziński, syn Wincentego i sam wybitny malarz, znał tę pracę i miał uważać ją za jeden z najlepszych obrazów ojca. Kilkakrotnie próbował ją pozyskać, jednak bez powodzenia. Według przekazów przy jednej z prób oferował w zamian kilka własnych dzieł.

Obraz pozostał więc na swoim miejscu.

Nasza historia zaczęła się od wiadomości i kilku fotografii bardzo słabej jakości. Na ich podstawie trudno było nawet jednoznacznie ocenić, z czym mamy do czynienia. Obraz wydawał się interesujący, ale przy dziele, które przez tak długi czas pozostawało poza publicznym rynkiem sztuki, sama sygnatura i kilka zdjęć nie wystarczają. Proweniencja musiała być spójna, sam obiekt wymagał oględzin, a jego cechy musiały odpowiadać temu, co wiadomo o twórczości Sleńdzińskiego.

Cały proces trwał kilka miesięcy. W tym samym czasie obrazem interesowała się również Galeria im. Sleńdzińskich w Białymstoku, dlatego przez długi czas nie mieliśmy pewności, czy ostatecznie uda nam się go kupić.

W końcu pojechaliśmy do Polski, aby zobaczyć dzieło osobiście.

Okoliczności trudno było porównać z typowym spotkaniem z ważnym dziewiętnastowiecznym obrazem. „Vaidilutė” znajdowała się na posesji księdza, w starym, w dużej mierze nieużywanym budynku. Po miesiącach oglądania niewyraźnych zdjęć zobaczenie oryginału na żywo było zupełnie innym doświadczeniem.

Nawet pod mocno pożółkłą warstwą starego werniksu obraz miał niezwykłą obecność. Jakości twarzy, atmosfery pejzażu i sposobu operowania światłem nie dało się właściwie odczytać ze zdjęć.

Vaidilutė during filming at the Vilnius Picture Gallery
„Vaidilutė” podczas prezentacji w Wilnie.

W 2025 roku kupiliśmy „Vaidilutė” od księdza Krzywańskiego i sprowadziliśmy ją na Litwę.

Sprowadzenie obrazu było jednak dopiero początkiem kolejnego etapu jego historii. Dzieło przebadał specjalista technologii konserwatorskiej Rapolas Vedrickas, a następnie konserwację przeprowadzili Linas Lukoševičius i Virginija Murmaitė.

Stary werniks z czasem znacznie pociemniał i pożółkł, zasłaniając zarówno kolorystykę, jak i wiele szczegółów kompozycji. W miarę ostrożnego ścieniania warstwy werniksu obraz zaczął odsłaniać się na nowo. Wyraźniejsze stały się chmury, linia brzegu i odległy pejzaż.

Wtedy pojawił się szczególnie zaskakujący detal — zamek w oddali.

Detail of Wincenty Sleńdziński's Vaidilutė
Detal „Vaidilutė” po konserwacji.

Był tak silnie przesłonięty, że przed konserwacją niemal nie dało się go dostrzec. To odkrycie przypomniało nam, że nawet jeśli sam obraz przetrwał, jego część może przez pokolenia pozostawać właściwie niewidoczna.

Intrygujące pozostaje również pytanie o tożsamość młodej kobiety. Zastanawialiśmy się, czy Sleńdziński mógł mieć na myśli Birutė — legendarną kapłankę, która później została żoną wielkiego księcia Kęstutisa.

Nie ma dokumentu, który by to potwierdzał, dlatego pozostaje to interpretacją, a nie faktem. Twarz postaci w „Vaidilutė” wykazuje jednak podobieństwa do przedstawienia Birutė w innej kompozycji Sleńdzińskiego, „Kęstutis Abducts Birutė”. Niezależnie od tego, czy artysta przedstawił konkretnie Birutė, czy idealizowaną pogańską kapłankę, dzieło bez wątpienia wyrasta z dziewiętnastowiecznej wyobraźni o dawnej Litwie.

W grudniu 2025 roku „Vaidilutė” została zaprezentowana w Wileńskiej Galerii Obrazów Litewskiego Narodowego Muzeum Sztuki. Była to pierwsza publiczna prezentacja obrazu na Litwie, ponad 150 lat po jego powstaniu. Wystawa trwała od 9 grudnia 2025 do 22 lutego 2026 roku.

Sama prezentacja była niezwykle ambitna jak na wystawę skupioną wokół jednego obrazu. Zamiast po prostu zawiesić „Vaidilutė” na ścianie galerii, stworzono dla niej osobną instalację architektoniczną. Obraz umieszczono w szklanej ścianie osadzonej w betonowej podstawie, otoczonej miękkimi białymi formami przywodzącymi na myśl chmury lub pióra. Sprawiało to wrażenie, jakby dzieło niemal unosiło się w przestrzeni.

Instalację zaprojektowała architektka Austė Kuliešiūtė-Šemetė. Stworzyła ona zupełnie inny sposób spotkania z obrazem — intymny, atmosferyczny i niemal teatralny. Architektura stała się częścią doświadczenia, nie konkurując przy tym z samym dziełem.

Architectural installation of Vaidilutė at the Vilnius Picture Gallery
Instalacja architektoniczna przygotowana dla wystawy jednego obrazu w Wileńskiej Galerii Obrazów.

Nie spodziewaliśmy się natomiast skali reakcji publiczności.

W kolejnych miesiącach przez Wileńską Galerię Obrazów przewinęły się tysiące osób, które przyszły zobaczyć „Vaidilutė”. Jak na wystawę poświęconą jednemu dziewiętnastowiecznemu obrazowi, zainteresowanie było wyjątkowe. Przewodnicy muzealni opowiadali o zwiedzających, którzy reagowali na dzieło bardzo emocjonalnie — niektórzy płakali, stojąc przed obrazem.

Było w tym dziele coś, co wykraczało poza jego znaczenie historyczno-artystyczne. Być może działał sam obraz, być może jego związek z litewską przeszłością, a być może historia dzieła, które po ponad półtora wieku wreszcie powróciło.

Dla nas była to chyba najbardziej satysfakcjonująca część całej historii. Celem nigdy nie było jedynie kupienie ważnego obrazu i umieszczenie go w kolekcji prywatnej. Po 152 latach poza Litwą „Vaidilutė” dotarła wreszcie do kraju, z którym tak mocno związany jest jej temat, a tysiące osób mogły stanąć przed nią i zobaczyć ją na własne oczy.

Obraz namalowany przez Sleńdzińskiego z dala od ojczyzny, kupiony bezpośrednio z jego drezdeńskiej pracowni, przechowywany w kolekcji arystokratycznej, ocalały mimo wojny i politycznych przemian, bezskutecznie poszukiwany przez syna artysty, a następnie przez ponad pół wieku przechowywany przez księdza — w końcu trafił do Wilna.

Przez kilka miesięcy przestał być dziełem ukrytym.

Takie historie są jednym z powodów, dla których powstało The Missing Canvas. Ważne obrazy nie zawsze znikają dlatego, że zostały zniszczone. Często po prostu wypadają z publicznego obiegu.

Przechodzą z rąk do rąk, pozostają w rodzinach i majątkach, są dziedziczone, darowane lub sprzedawane prywatnie. Czasem przez pokolenia wiszą w tym samym domu. Przestają pojawiać się na wystawach i w katalogach, a z czasem ślad dokumentacyjny staje się coraz słabszy. Dla świata sztuki dzieło może praktycznie zniknąć, mimo że przez cały czas istnieje.

Dalsza lektura: Lithuanian National Museum of Art — Vaidilutė.